2013 – EDITORIAL BANDWAGON (STEFAN OLSDAL)

‚Możesz spędzić całe życie domyślając się, o co chodzi innym, ale dla nas, my robimy muzykę dla siebie.’ wyjaśnia Stefan Olsdal. ‚Jeśli starasz się kogoś zadowolić, to tylko strzelasz sobie w stopę bo starasz się osiągnąć coś, o czym nie masz pojęcia’.

Stefan odpowiada mi siedząc na przeciwko mnie, na 27. piętrze hotelu Grand Corpthorne. Słyszałem o dzikich przygodach, chlaniu nocami i tabletkach, które nawet nie miały nazwy, ale i tak je brali. Salon jest pusty, oprócz samotnego MacBooka na stole. Stefan siedzi na przeciwko mnie, noga na nogę, podwinięte rękawy. Jak na tak wysokiego faceta, jego ruchy nie są ospałe, wyciąga się sięgając po winogrono z miski z owocami. Dwuskrzydłowe drzwi do sypialni sa zamknięte chroniąc przed wścibskimi oczami. Czuję ukłucie rozczarowania pod warstwą entuzjazmu. Zanim zacząłem pisać, byłem fanem, co skończyło się kłębowiskiem emocji. Ale udało mi się z tego wyjść jeszcze większym fanem niż kiedykolwiek.

Jaki jest główny motyw albumu?
Brian jest głównym teksciarzem, więc mogę tylko powiedzieć, jak ja to interpretuję. W pewnym sensie tytuł mówi wszystko – Głośno jak miłość. Myślę, że tekstowo odnosi się do różnych aspektów miłości, to mały świat, ale ma mnóstwo znaczeń i implikacji. Masa ludzi słysząc słowio miłość myśli o romansie i serduszkach, ale to tylko część tego równania. A album mówi też o tym, jak miłość moze powodować zniszczenie i obsesyjne zachowania, zazdrość, jak może uzależniać, jak prowadzi ludzi w bardzo, bardzo mroczne miejsca. Wydaja mi się, że właśnie tak to wygląda na tym albumie. Jest 10 różnych opowieści o związkach i tym, jak chore i popieprzone mogą się stać.


Czy jestes pesymistą w miłości?

Nie. Myślę, że miłóść zmienia się w zależności od tego, gdzie jesteś w życiu i co ci akurat siedzi w głowie. Zależy od osoby. Miłości nie można ograniczyć i po prostu musisz pozwolić sobie ją poczuć, bez żadnej cenzury, niezależnie czy jest dobra czy zła. Czasem czujesz się strasznie stłamszony w relacjach z ludźmi, którzy są ci bliscy albo chciałbyś, żeby byli tobie bliscy. Nieosiągalna miłość. I jak jesteś w związku, to on się zmienia, nie jesteś w tym samym miejscu, w którym kilka lat temu zaczynaliście.


Słyszałem dziś album. jest tam utwór ‚Exit Wounds’. Co ta piosenka znaczy dla ciebie?

Ja to widzę tak – jeśli nie mogę cię mieć, i nie ma nic, co by ciebie zastąpiło, wolę byc martwy. To nie jest coś, czego doświadczyłem, to bardzo ekstremalne miejsce. Musisz zapytać Briana – nie sądzę, żeby napisał coś, z czym nie miałby emocjonalnej łączności. Myślę, że słowa są na tyle dwuznaczne, że każdy może przypisać im własne znaczenie i sam to ‚przeżyć’. Ale jest pewien element Briana we wszystkich historiach na albumie.

Rozumiem, że Loud Like Love powstało z solowego projektu Briana i zmana jest drastyczna?
Jest kilka piosenek – Scene Of The Crime i Hold On To Me. Dźwiękowo, piosenki, które przyniósł, były inne. Przypuszczam, że nie chciał robic czegoś, co brzmiało jak Placebo. Zwykle mamy dużo basu i jeszcze potężniejsze gitary.


Album brzmi inaczej niż poprzednie. Czy sądzisz, że podzieli starych i nowych fanów?

Wszyscy fani mają jakiś ulubiony album. Uczysz się, że nie można zadowolić wszystkich. Będą tacy, którzy stwierdzą ‚to jest zbyt radosne, chcemy czegoś smutniejszego’. Więc możesz spędzić całe życie domyślając się, o co chodzi innym, ale dla nas, my robimy muzykę dla siebie. Jeśli starasz się kogoś zadowolić, to tylko strzelasz sobie w stopę bo starasz się osiągnąć coś, o czym nie masz pojęcia.

Jedynym możliwym sposobem, byc mieć łączność ze swoją muzyką, to sprawić, by dla nas była ekscytująca, zrobić ją tak, byśmy czuli, że robimy coś ekscytującego, coś, co pcha nas na przód. Możesz wymyślić sobie szablon, dla niektórych to działa, ale wtedy masz zero przyjemności z pisania. W przeszłości zdarzały się sześciominutowe piosenki, które stawały się hitami numer jeden na świecie. Zawsze jest jakieś ryzyko warte podjęcia. Tu nie chodzi o przestrzeganie zasad, czasami ludzie oczekują czegoś innego. Mam wrażenie, że ludzie generalnie sa nastrojeni na słuchanie rzeczy, które znają, jaki jest sens powtarzania, czegoś, co juz było?


Czy myślisz, że to najlepszy album, jaki nagraliście do tej pory?

Jedyny sposób, w jaki mogę się odnieść do tego albumu to jakieś ogólne wrażenia, nie potrafię go analizować. Wydaje mi się, że to jest album, który zawsze grał mi w głowie, dokładnie to, jak powinna brzmieć płyta Placebo. Tu najlepiej udało mi się przenieść idee na nagranie, więc dla mnie, szczerze czuje, że to jest nasz najlepszy album.

Jak się pracowało z Brett’em Easton’em Ellis’em nad ‚Too Many Friends’?
Właściwie to żeśmy się nie spotkali. Tak to działa, bo wszyscy są totalnie zajęci a on jest zupełnie poświęcony pracy nas swoim nowym filmem ‚The Canyon’. Reżyser mieszka w LA, Brett Easton Ellis w Nowym Jarku a my w Londynie. Polecieliśmy więc do LA, żeby nakręcić video z Saman’em Keshavarz’em i kiedy tam byliśmy, on wpadł na pomysł, żeby Brett Easton zrobił narrację i bardzo nam sie to spodobało. Ale zanim co, my już lecieliśmy z powrotem do Londynu, więc nigdy go nie poznaliśmy, ale strasznie podoba nam się, że jest w klipie.

Skąd decyzja, by pracować z Saman’em?
Widzieliśmy kilka jego klipów wcześniej i dlatego chcieliśmy z nim pracować. Kiedy z kims pracujesz, to starasz się osiągnąć jakąś równowagę między tym, co on chce a tym, z czym ty się czujesz ok. To współpraca, on przynosił nam pomysły a my na to, że nie mamy specjalnie ochoty wyglądać jak 50-latkowie na pikniku, więc czy mógłbys coś z tym fantem zrobic? To coś, jak osiągnięcie równowagi między tym, co nam się podoba, ale bez dyrygowania nim. To porąbane, nadal się na to patrzę i myślę – jasna cholera, czyś ty zwariował, czy już kompletnie ocipiałeś?!

Jak adekwatne jest video i całe to zamieszanie z byciem przeciwnym mediom społecznościowym?

Nie wydaje mi się, że to jest dokładne ozdwierciedlenie tej piosenki, myślę, że działają w równoległych światach. Mają pewne punkty wspólne – technologie, media społecznościowe i efekt jaki one mają na nasze życie i to, że jest pewien brak porozumienia. Piosenka sugeruje, że jest cała masa wyizolowanych ludzi, którzy mają więcej przyjaciół, ale ci przyjaciele są wirtualni. Więc te 500 wirtualnych znajomych jest ci bliższe niż ktoś, z kim siedzisz w pokoju i prowadzisz rozmowę w 4 oczy. Myślę, że to piosenka o tym, co portale społecznościowe z nami robią.

Jaka jest idea za tym klipem?

Dla mnie, ja wiem, że ludzie mają różne pomysły.. myślę, że chodzi o to, co się naprawdę stało. Bo między nami widzimy, że coś się stało, ale twoja wersja będzie inna niż moja i będzie ci się wydawało, że to, co ty zobaczyłeś to jest to, co się naprawdę stało. Ja myślę, że ‚napastnik’ był tak nakręcony na cukrowym haju, że sięgnął po żelka, który się tam niechcęcy przykleił. Był wyraźnie zbyt naćpany, żeby sam go tam umieścić.

Czy myślisz, że media społecznościowe ograniczaja twoje realcje z fanami?
Nie ma nas na żadnych portalach, ale Placebo owszem. Ja założyłem FB po tym, jak trzy osoby udawały, że są mną. Miałem ten profil przez 2 tygodnie i musiałem go zamknąć, bo tłumy ludzi chciały być moimi znajomymi a ja nie miałem na to ochoty. I to nie fani, tylko ludzie, z którymi chodziłem do szkoły, ludzie, których znałem, kiedy byłem młodszy. To było jak jakiś szntaż emocjonalny. ‚Chcę byc twoim przyjacielem, czy zaakceptujesz mnie?’ nie miałem ochoty dołączać do tej całej gry, gdzie oceniasz swoich przyjaciół i doszedłem do wniosku, że mam tego dośc, wystarczy mi telefon i email. Cały czas się zastanawiam, czy chcę tam być. Zastanawiam się, czy powinienem blogować, tweetować i nadal nie wiem, czego chcę. Chociaż tak, to jest prostsza droga do fanów i wiele zespołów tak robi. Placebo ma FB i mam wrażenie, że jeśli jest coś, co chcemy przekazać fanom, zrobimy to tam, oficjalnie, a jeśli cos jest bardziej personalnego to jest to koncert na żywo, to kiedy gramy.

Placebo wydaje album w trzech formatach – mp3, cd i vinyl. Czy myślisz, że idziecie na przód czy się cofacie jeśli chodzi o format vinyla?
Myślę, że on wraca jako trend dla uzależnionych od vinyla. Ale generalnie, jeśli vinyl miałby zastąpić format cyfrowy, mówię temu nie. Tylko i wyłącznie dlatego, że ludzie mogą mieć wszystko na iPhonie i są bardziej przejęci samym urządzeniem niż formatem muzyki. Bardziej chodzi tu o posiadanie fajnego smartphone’a.. Genaralnie, myślę, że vinyl jest świetny i to piękny format, dorastałem z nim.

Czy na reszcie zespołu wywiera presję fakt, że grasz na fortepianie, gitarze, basie i perkusji?

Nie mów Steve’owi, ale na tej płycie gram trochę na perkusji, jakiś hi-hat czy coś. Brian i ja świetnie sie uzupełniamy jeśli chodzi o muzykę. Kiedy nagrywamy najpierw idzie perkusja, potem Steve wychodzi ze studia a my z Brian’em nakładamy na to całą resztę. To zależy od piosenki, a że Brian ma własny styl, to bywa i tak, że jeśli on przyjdzie z jakims pomysłem to zdecydowanie sam to gra. Ja mam bardziej techniczną osobowość, podchodzę do pisania muzyki o wiele bardziej teoretycznie. Znam nuty, które gramy i cały ten szajs, który się dzieje między nimi, wiem dlaczego coś brzmi dobrze a coś żle i w jakiej tonacji ma być. Brian nie ma o takich rzeczach pojęcia, ma o wiele bardziej abstrakcyjne podejście, więc się świetnie uzupełniamy. To nigdy nie jest kwestia, że ktoś jest lepszy, to po prostu inny styl i podejście.

Czy uważasz, że teksty Briana czasem nic nie znaczą? że to wszystko jest po prostu rymowanką czy myślisz, że za każdym wersem stoi jakies głębsze znaczenie?
Znam ten ból. Wiem, że dla niego z każdym albumem jest coraz cięzej znaleźć coś o czym może pisać, dla niego to bardzo ważne, żeby to czuć.. musi coś za tym stać.. nie może jeździć po świecie śpiewając rzeczy z którymi nie czuje więzi..

Co zatem stoi za ‚Rob The Bank’?

Widzę, dlaczego to jest żle interpretowane. Masa ludzi bierze to dosłownie i wydaje im się, że to o kryzysie finansowym ale kiedy Brian mi wyjaśnił o co chodzi, zrozumiałem ją w pełni. To jest lista nielegalnych rzeczy – ta piosenka to w gruncie lista złych rzeczy i uczynków, które popełnia jakaś osoba, ale podmiot liryczny ma w nosie to co robi i kim jest ta właśnie osoba, dopóki wróci pod koniec dnia do domu i go przeleci.

Co znosisz do studia, kiedy nagrywasz bas?

Zastanawiałem sie nad tym wczoraj.. od albumu nr. 4 najczęściej używam Gibsona Thunderbirda i to jest mój główny bass od Sleeping With Ghosts. Na wolniejszych piosenkach gram na Fender Jazz Bass a na tej płycie znalazłem bass, a ciężko mi znaleźć jakiś, który bym lubił – to monstrualny Burns Bison. Waży cholerną tonę, nie ma mowy o zabraniu go w trasę, użyłem go tylko na ‚Rob The Bank’. Jest trochę jak Thunderbird, warczy, ale nie ma tak ciężkiego dołu, choć nadal ma ten surowy, szorstki dźwięk. Do basu zabieram LPB i micro synth od Electro Harmonix, używam go na kilku piosenkach z ‚Battle For The Sun’, np. na ‚For What It’s Worth’.

Będziecie nagrywali w innych językach?

Mamy cały stos w połowie skończonych bisajdów, wszystkie w innych językach, na Mandaryński jesteśmy za europejscy. Śmieszna rzecz była, kiedy Steve dołączył do zespołu, miał ze 20 lat, a my na to – Steve, masz się nauczyć jakiegoś języka, którego my jeszcze nie znamy, żebyś mógł nim mówić, gdy będziemy w trasie, weź się naucz mandaryńskiego, będzie bardzo przydatny dla dzieciaków i tak dalej, ale no nie nauczył się. Angielski to nasz naturalny język, nagraliśmy jedną piosenkę po francusku, i starczy.. ale w sumie kto wie.

Którą piosenkę najbardziej lubisz grać na żywo?

To wygląda tak, ze po wydaniu każdego albumy jeździmy z nim przez 18 miesięcy, dwa lata, więc efekt jest taki, że pod koniec mam po dziurki w nosie grania tych piosenek. Za każdym razem, kiedy piszemy coś nowego, to jesteśmy podekscytowani graniem tego, kręci mnie granie rzeczy z nowego albumu. Too Many Friends i Loud Like Love!

Dlaczego nie graliście nowych utworów przed publicznością?

Jesteśmy trochę staromodni i nie chcemy gównianych wersji krążących po świecie, coraz więcej ludzi kręci je swoimi smartphone’ami, wrzucają je na YT a brzmi to jak kupa. Ale, przearanżowaliśmy trochę stare piosenki. Zrobilismy tak z ‚Teenage Angst’, to taka trzecia wersja.. była już rockowa i fortepianowa a teraz jest basowa. Śmieszne, bo była napisana na basie, więc to taki trochę powrót do oryginału.

Jak wam się gra w Singaprze – bardzo restrykcyjnym politycznie kraju, gdzie nie ma małżeństw homoseksualnych a sex z osobą tej samej płci jest przestępstwem?
Macie teraz otwarcie homoseksualnego polityka, to wyszło jakoś kilka tygodni temu, czytałem o tym. Kiedy graliśmy tu pierwszy raz, udawanie kobiety było nielegalne, chociaż nie wykonywano kar, było to tylko na papierze, mimo, że Sinagapur ma bardzo surową politykę kary śmierci. Ale są kraje ne świecie, gdzie jest dużo gorzej, państwa jak Kamerun czy Uganda, które są piekłem dla takich ludzi jak ja. Chyba żaden zespół nie gra w Kamerunie, może powinniśmy być pierwsi. W Rosji to samo – jest nielegalne, żeby wyjść i powiedzieć, że jesteś gejem. W Londynie to jest tak akceptowana część naszego życia, że czasami się wydaje, że jest tak na całym świecie, ale w gruncie rzeczy wcale tak nie jest.

tłumaczenie: elle
źródło: editorial.bandwagon.sg


Dodaj komentarz