2013 – KULTURBLOGGEN (STEFAN OLSDAL)

W dzień premiery płyty zrobimy coś, czego jeszcze nigdy nie robiliśmy – transmisja na żywo na YouTube, będą wywiady i spora część płyty. Jak robi się cokolwiek na żywo, coś na pewno pójdzie nie tak, więc jest trochę nerwów przed graniem piosenek po raz pierwszy przed całym światem. To jednocześnie ekscytujące, ale wtedy zachodzi pewna zmiana. Płyta nie jest już nasza. Wychodzi dla świata i ludzi mogą z nią zrobić, co chcą. – mówi szwedzki basista i współzałożyciel Placebo – Stefan Olsdal. Jest w Londynie, kiedy dzwoni do Kulturkbloggen. 16 września wydają swoją siódmą płytę „Loud Like Love” a 1 grudnia zagrają we Fryshuset w Sztokholmie.

W jaki sposób możesz powiedzieć, że rozwinęliście swoje piosenki? Czy podeszliście do pisania inaczej niż w to było w przypadku na przykład „Battle For The Sun” czy „B3”?

Stefan: Mogę tylko powiedzieć, że to jest trudniejsze z każdą płytą. Czym więcej się pisze, tym trudniej jest wpaść na coś, co czujesz, że ma jakieś znaczenie. Coś co ciebie zadowoli i co cię stymuluje. Przy tej płycie było dla mnie osobiście kilka takich tygodni, kiedy czułem, że stoję w miejscu i walę głową w mur, żeby zrobić coś, co czułem, że jest dobre. Ale jednocześnie, często lepsze efekty są kiedy z czymś więcej popracujesz. To był trudny proces, ale jesteśmy bardzo zadowoleni z rezultatu.

Jak z wiekiem i dojrzałością zmieniało się wasze podejście do zespołu?
Kiedy wydaliśmy pierwszy album miałem 21 lat. Po pierwsze, jesteś nieśmiertelny, myślisz, że to, co robisz jest najlepszą rzeczą, jaka została kiedykolwiek zrobiona. Jesteś arogancki. Wszystko stało się tak szybko, połknęła nas jakaś rock’n’drollowa bańka, w której mieszkaliśmy, i to całkiem ostro, przez wiele lat. Życie się zmienia i pojawiają się różne obowiązki – rodzina i zdrowie i tak dalej, nad tym zaczynasz się skupiać. Można powiedzieć, że jesteśmy o wiele bardziej skupieni, gdy pracujemy. Ale nadal, po 20 latach, jesteśmy tu i czujemy, że cos w tej szklance zostało.

Co było waszym założeniem podczas pracy nad ?Loud Like Love? i czy wasza opinia zmieniła się podczas pracy?

Było inaczej z ?Loud Like Love?. Nagrywaliśmy tę płytę stopniowo przez rok. Pierwsza połowa została nagrana i zmiksowana w 2012. Potem mieliśmy nie to że przerwę, ale musieliśmy jechać w trasę, by promować B3EP. Kiedy wróciliśmy do studia czułem, że mam dobrą perspektywę na to, jaka ma być ta płyta a co już było napisana a czego brakowało. Czułem, że napisaliśmy kilka mocnych piosenek, więc poczułem się bardziej zrelaksowany i otwarty, żeby trochę poeksperymentować i pokombinować w reszcie piosenek. Kiedy puszczasz drugą połowę płyty słyszysz, że piosenki stają się dłuższe i wolniejsze, jest w nich więcej studia, używamy więcej elektroniki i loopów i tak dalej, po to, by osiągnąć bardziej kompletną podróż w całej płycie.

Jak zdecydowaliście się na Adama Noble i jaki wpływ miał on na waszą pracę?

Wpuszczenie osób trzecich do ‚€˜laboratorium? to zawsze delikatna sprawa. Trochę to zabrało, zaczęliśmy z nim pracę w innych okolicznościach. Najpierw chcieliśmy zrobić jedną czy dwie piosenki, potem zrobiliśmy B3EP z nim. W trakcie poczuliśmy, że jest bardzo zdolnym producentem, kimś, kto dogaduje się z całą trójką w zespole, a to dużo polityki w zespole. Jest dobrym producentem na wiele sposobów. Jest od nas młodszy. Dobrze mu poszło cofnięcie nas do uczucia z pierwszych płyt, które zrobiliśmy w latach 90tych. Wyciągnął nas z naszej bezpiecznej strefy.

Pierwszy singiel z albumu zawiera wersy ?when all that people do all day is stare into a phone?. Co myślisz na temat tego trendu, że ludzie coraz bardziej są połączeni z internetem i mediami społecznoścniowym takimi jak Facebook? Czy powiedziałbyś, że łączysz to z poczuciem emocjonalnej pustki?

Właśnie przechodzimy przez rewolucję technologiczną. Technologia rozwija się w ekstremalnym tempie, to niezwykle potężne narzędzie, które mamy w rękach właśnie teraz i ciężko jest analizować, jaki dokładnie wpływ ma na nasze życie. Ta piosenka mówi o mediach społecznościowych, gdzie masa wielkich firm nam obiecała, że z ich aplikacjami będziemy bliżej naszych przyjaciół i że ich krąg się poszerzy, ale ja myślę, że osoba w tej piosence czuje coś odwrotnego, że jest bardziej wyizolowana. Interakcja między dwojgiem ludzi znikła i człowiek został w tym sam.

Piosenka zaczyna się samym pianinem, zanim wchodzi mocniejszy refren – jakiego brzmienia szukaliście – i czy widzieliście ją jako singiel – kiedy ją pisaliście?

Nie, zaczęła się z samą gitarą. Kiedy Brian do mnie przyszedł z tą piosenką, była bardzo prosta,€“ sam wokal i gitara, potem byliśmy w studiu z producentem i staraliśmy się znaleźć jakąś inną aranżację, i pamiętam, jak siedziałem przy fortepianie i wpadłem a tę melodię. Kiedy Brian wszedł zaczął skakać i krzyczeć ?mamy to!?. Myślę, że to dlatego, że ja i Brian żywimy romantyczne uczucia do lat 80tych, więc ?Total Eclipse Of The Heart? Bonnie Tyler było jakimś ziarnem w tej aranżacji.. [śmiech]


Piosenka otwierająca ma całkiem monumentalne brzmienie, jakie uczucia chcieliście przekazać za pomocą tej piosenki i jak to się stało, że nazwaliście po niej całą płytę?

?Loud Like Love? było właściwie pierwszą piosenką, którą napisaliśmy na ten album. To była ta iskra, która dała nam chęć, żeby zrobić nową płytę. Od ostatniej minęły trzy lata, więc to był dla nas całkiem spory moment. To najbardziej pozytywna piosenka – zarówno tekstowo i muzycznie – na płycie. Teksty na płycie opowiadają o miłości z różnych perspektyw, ale zwykle z tej trudniejszej i bardziej mrocznej strony. „Loud Like Love” celebruje miłość, to czuliśmy, kiedy się znowu spotkaliśmy. Była jakaś pozytywna energia, którą wnieśliśmy. Pamiętam, kiedy Brian zasugerował, że Loud Like Love może być dobrym tytułem roboczym, ja pomyślałem, że już ktoś musiał tego wcześniej użyć. Więc to była za dobra piosenka, żeby nie nazwać po niej albumu.

Czy myślisz, że dopiero teraz, po 20 latach istnienia zespołu mogliście nagrać album o miłości z tak wielu perspektyw?

Miłość jest tak niewiarygodną kliszą, kiedy chodzi o muzykę pop – w ogóle muzykę z tekstem – więc potrzeba trochę odwagi, żeby się na to porwać i poruszy ten temat, w sposób pozbawiony banału, ale można to ująć tak – w każdej piosence są różne postaci, o których Brian pisze, a pisze z osobistego punktu widzenia, jednocześnie są otwarte, więc ludzie sami mogą się z nimi utożsamiać i stworzyć swoje własne postaci. Widzę to z zewnątrz, ale myślę, że dojrzał jako tekściarz i czuł, że to jak teraz pisze, jest dla niego najlepsze.

TŁUMACZENIE: elle
ŹRÓDŁO: kulturbloggen


Dodaj komentarz